Wszedłem do pokoju i zamknąłem za Ayą drzwi. Byłem trochę zdziwiony. Abigail prześcignęła mnie, przez co zdobyła moje uznanie. Może nie byłem silny i barczysty jak Magra, szybkością jednak przewyższałem większość znanych mi osób. Ciekawe.
Usiadłem na łóżku i sięgnąłem po ukradzione ciastko, które mi zostało. Ayama usiadła przede mną i oblizała się.
- Tego ci nie dam - pokręciłem głową. - Nie możesz jeść słodyczy.
Wadera położyła uszy, chcąc wzbudzić moją litość.
- Nie tym razem, żebraku.
Wilczyca położyła się ze zrezygnowaniem.
Nagle drzwi otworzyły się i ujrzałem Bosmera.
- Tae, poszedłbyś do sklepu? - zapytał. Na jego szczęście użył zdrobnienia, które tolerowałem.
- Do którego i po co? - uniosłem brew.
- Mięsny na skrzyżowaniu - podał mi świstek papieru i woreczek z pieniędzmi. - Niedaleko, ale ciepło się ubierz. Znowu pada.
Westchnąłem teatralnie i podszedłem do szafy. Wyciągnąłem z niej ciemne futro.
- Może być?
- Dzięki - uśmiechnął się i wyszedł z pokoju.
Ubrałem futro i spojrzałem na Ayamę.
- Ty zostajesz. Nigdy więcej nie zabiorę cię do mięsnego.
Otworzyłem drzwi i wyszedłem na korytarz. Wilczyca niespodziewanie wybiegła z pokoju i przednimi łapami naparła na klamkę drzwi Abigail. Po otworzeniu ich weszła do środka. Ruszyłem za nią.
- Przepraszam za Ayę - spojrzałem na Abi. - Chyba za bardzo się do ciebie przywiązała.
- Nic nie szkodzi - uśmiechnęła się lekko, po czym omiotła mnie wzrokiem. - Wychodzisz gdzieś?
- Tak, ale zaraz wracam. Ona zostaje. Nie będzie ci przeszkadzać?
- Skądże.
- Świetnie - pożegnałem ją uśmiechem i wyszedłem z pokoju.
Zanim opuściłem lokal, usłyszałem pytanie Magry.
- Jak kiedyś jeszcze zobaczysz takie futro, to mi kupisz? Pamiętaj, żeby było męskie.
Prychnąłem głośno i wyszedłem na świeże powietrze.
Elf lubił mnie drażnić. Często żartował z mojej sylwetki. Sądził, że mógłbym nosić damskie ubrania. Jego gadanina niezmiernie mnie irytowała.
Po heroicznej walce ze śnieżycą dotarłem do sklepu. Poprosiłem sprzedawcę o wszystkie produkty z listy i zapłaciłem odpowiednią sumę. Wyszedłem z budynku. Ulice były puste.
Ciszę zakłócał jedynie wiatr. Przyspieszyłem, chcąc znaleźć się w pokoju jak najszybciej.
Nagle ktoś szarpnął za rękaw mojego futra. Zostałem przyciśnięty do ściany przez zakapturzoną postać. Cholera, dlaczego jej nie zauważyłem?
Napastnik sięgnął w kierunku mojego pasa, najprawdopodobniej chcąc zabrać mój nóż. Zacisnąłem dłoń na jego nadgarstku i już miałem go odepchnąć, gdy niespodziewanie krzyknął. Był to męski krzyk.
Poczułem, jak coś piecze mnie pod dłonią. Szybko puściłem nadgarstek mężczyzny. Dostrzegłem wypalony materiał płaszcza. Przeraziła mnie jakby stopniała skóra napastnika.
Kierowany odruchem skupiłem się i przeteleportowałem się do lokalu Magry. Elf spojrzał na mnie ze zdziwieniem, ponieważ nagle pojawiłem się obok niego. Pospiesznie wręczyłem mu zakupy i resztę koron. Zamierzałem jak najszybciej udać się do pokoju. Byłem podenerwowany i w lekkim szoku.
- Hej, gdzie tak uciekasz? - złapał mnie za nadgarstek, patrząc na mnie podejrzliwie.
Po chwili szerzej otworzył oczy i cofnął dłoń.
- P-przepraszam - splotłem dłonie za plecami.
- Co to miało być? - zapytał. Jego głos lekko zadrżał.
- Nie wiem.
- Taemin, przed chwilą wypalałeś mi rękę od środka. To podchodzi pod czarną magię.
- Ja nad tym nie panuję - powiedziałem cicho. Pierwszy raz zrobiłem coś takiego.
- Czarni magowie są wyłapywani i zabijani, rozumiesz? Jeżeli miałeś kiedykolwiek styczność z tym rodzajem magii, zapomnij o tym, nie mów o tym, nie używaj jej.
- To niezależne ode mnie...
- Jeszcze gorzej - Magra przygryzł wargę. - Staraj się nie denerwować i dla bezpieczeństwa załóż rękawice. Później nad tym pomyślę.
Nie czekając dłużej uciekłem na piętro. Schowałem dłonie w rękawach i nacisnąłem klamkę do pokoju Abi.
- Wróciłem - obwieściłem. Głos nadal lekko mi drżał. - Chodź już, Aya.
- Wszystko w porządku? - zapytała dziewczyna.
- Jasne - pokiwałem głową.
Ayama wyszła na korytarz, poszedłem za nią do mojego pokoju. Poszukałem skórzanych rękawic i szybko je założyłem.
Czarna magia? Kiedyś w Czerwonej Warowni się z nią zetknąłem. Nie wiem, czy to mogło być przyczyną tego wypadku. Najgorsze było to, że nie potrafiłem nad tym zapanować. A może już mi przeszło?
Cholera, nie mam pojęcia.
Abi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz