poniedziałek, 15 stycznia 2018

Od Abigail do Sekhmet

Miałam na sobie biało złoty płaszcz, który sięgał mi za kolana i kaptur na głowie. Przeczuwałam, że ktoś może wejść do mojego pokoju dlatego spokojnie siedziałam i czekałam. Do mojego pokoju weszła pewna kobieta. Wyczułam jej obecność zaraz po tym jak weszła do karczmy. Nie była ona raczej Łowcą bo już dawno by się na mnie rzuciła.
- Witaj - wstałam z krzesła i schowałam ostrze - Jestem Abigail z rodu Raven - lekko dygnęłam.
Podałam jej nazwisko, bo przecież nie przyszło by jej do głowy przeszukiwać biblioteki odnośnie Sollasis, a już na pewno nie ksiąg sprzed dwustu lat. Mimo, że moja rodzina była bardzo zamożna, szanowana, a tata był samym doradcą króla to mało kto pamięta to nazwisko.
- Ja jestem Sekhmet - uśmiechnęła się do mnie i usiadła na swoim łóżku, ja zrobiłam to samo.
Wyglądała na dość miłą osobę, ale nie mogłam przestać być czujna. Pod rękawem szmaragdowej szaty miała ukryte ostrze, niezauważalne dla ludzkiego oka. Ja na szczęście jestem wampirem i mam dużo lepsze zmysły niż ludzie, prawie zapomniałam jakie mają. Wiem jednak na pewno, że nie usłyszeli by, że mężczyzna siedzący na dole w karczmie w samym rogu właśnie odkłada piwo. Przykładowo człowiek nie wyczuł by, że kobieta stojąca przede mną to w połowie... Zmiennokształtna? No raczej żaden, więcej przykładów nie muszę wymieniać. No, ale wróćmy do mojej nowej współlokatorki na tą noc. Bardzo mnie zaintrygowała i jej umiejętności.
Wstałam z łóżka i zaczęłam chodzić od ściany do ściany myśląc.
- Sekhmet mam dla ciebie pewną propozycję, niedawno doszły mnie słuchy o tym, że zamordowano dwoje dzieci baronowej Ophelii. Jest to tylko pierwszy krok do zabicia Królowej Elizabeth. Skrytobójca chce zasiać niepokój wśród ludu - właśnie wyjawiam cały plan uratowania Zjednoczonych Diun nowo poznanej osobie i to w dodatku przypadkowej, nie wiem co się ze mną dzieje - jak zapewne wiesz Zjednoczone Diuny i Kinaygaraya prowadzą wojnę, a królestwo bez władcy podbić jest bardzo łatwo. Królowa za dwa tygodnie organizuje bal maskowy na którym na pewno zjawi się skrytobójca. My musiałbyś my odkryć kim on lub ona jest i uratować królową. W dodatku za głowę zabójcy dzieci czeka nagroda, jeżeli chcesz możesz dostać 65%, ja nie potrzebuję tak dużo pieniędzy - ponieważ sama posiadam dość zacny majątek, czyli na wykupienie takiego zamku ze służbą i wyposażeniem na spokojnie by mi starczyło, a nawet by mi dużo jeszcze zostało, pomijając fakt, że mały zamek już posiadam.W końcu zarabiam już od ponad dwustu lat. Usiadłam na łóżku i czekałam na jej reakcje równie dobrze może mnie teraz zabić, ale wampira nie zabije.
- Mam tylko małe pytanie. Skąd wiesz, że zabójca dzieci będzie chciał przeprowadzić zamach na królową? - patrzyła we mnie z obojętną miną, jest świetna w tej grze
- Ja jako pierwsza znalazłam się przy, powiedzmy delikatnie, zwłokach dzieci - pstryknięciem palca zgasiłam wszystkie dzieci, a potem je tak samo zapaliłam, żeby dać jej do zrozumienia, że przeteleportowałam się tam za pomocą magi. Przynajmniej miała tak myśleć, ponieważ oczywiście pobiegłam tam z nadludzką prędkością i spowolniłam czas, aby dostać się tam jak najszybciej - i znalazłam tam list mówiący o tym, że jego następnym celem będzie właśnie królowa Elizabeth. Wiem nie powinnam jej zabierać, ale musiałam bo królowa była by w jeszcze większym niebezpieczeństwie.
- Hmm, no cóż przystanę na twoją propozycję, bardzo mnie ona zaciekawiła, ale teraz wolę odpocząć, więc dobranoc - położyła się na łóżku i od razu zasnęła, chyba była bardzo zmęczona.
- Dobranoc, wyśpij się jutro wyruszamy z samego rana - położyłam się na łóżku, ale nie zasypiałam czuwałam czy nikt nie przychodzi i czy moja nowo poznana przyjaciółka nie chce mnie zabić.


(Sekhmet? Wiem, że jest to trochę bardziej monolog 
mojej postaci i trochę krótkie, ale to dopiero 
początek naszej przygody)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics.