środa, 17 stycznia 2018

Od Taemina do Abigail

Po opuszczeniu pokoju dziewczyny udałem się na parter w poszukiwaniu Magry. Znalazłem go na korytarzu.
- Masz jeszcze moje wachlarze? - zapytałem, na co elf uśmiechnął się szeroko.
- Powtórka z Sollasis? - odpowiedział pytaniem.
- A żebyś wiedział.
Dwa lata temu zrobiliśmy dość ciekawy pokaz. Wykorzystaliśmy w nim moją umiejętność tańca. Zanim zawitaliśmy do Sollasis, pewien kuglarz nauczył mnie w stolicy tańczenia z wachlarzami. Nie były to jednak zwykłe wachlarze. Moje miały metalowe szkielety, każdy zakończony był pięcioma walcami z materiału zwanego kevlarem. Uchwyty miały kształt zwykłych pierścieni. Po nasączeniu parafiną, podpalaliśmy kevlar. Nie bałem się ognia i okazałem się bardzo dobrym uczniem. Magra nadawał ogniowi efektów, zmieniając jego barwę. To wyglądało pięknie.
Bosmer zaprowadził mnie do swojego pokoju. Z obszernej dębowej szafy wyciągnął skórzany pokrowiec i podał go mi. Od razu wyciągnąłem z niego wachlarze. Zacisnąłem dłonie na pierścieniach. Nie ćwiczyłem od dwóch lat, ale czułem się pewnie. To była podstawa tańca z ogniem. Wykonałem kilka ruchów i podrzutów. Ucieszył mnie fakt, że ani razu się nie uderzyłem.
- Czysta perfekcja - Magra pochwalił mnie z uśmiechem. Po tonie jego głosu mogłem wnioskować, że nie mówił tylko o tańcu. Na razie postanowiłem to zignorować. Odłożyłem wachlarze na stół.
- Mam pomysł, jak możemy urozmaicić twój występ - elf z powrotem zajrzał do szafy i wyciągnął tym razem czarną szatę ze zdobieniami wyszywanymi złotymi nićmi.
- Altmerska robota - zauważyłem od razu, uważnie śledząc wzrokiem złote wzory.
- Dokładnie. Ubierzesz to na występ. Na koniec przyciśniesz wachlarze do ciała i...
- Do reszty cię powaliło? - syknąłem, przerywając jego wypowiedź. - Nie mam zamiaru się spalić.
- Daj mi skończyć - zirytował się. - Gdy to zrobisz, szata rzeczywiście się podpali, lecz nic ci się nie stanie. Gdy cały czarny materiał zniknie, będziesz miał na sobie białą szatę o takich samych wzorach, a ogień zgaśnie, na wachlarzach również. Rozumiesz?
Rozumiałem i podobał mi się ten pomysł. Pokiwałem głową i zerknąłem na wiszący nad drzwiami zegar. Ponad pół godziny zostało do rozpoczęcia uczty. Postanowiłem więc trochę pomóc w ostatnich przygotowaniach lokalu.

***

Tort był wspaniały, a muzycy grali bezbłędnie. Korzystałem z uroczystości jak tylko mogłem - tańczyłem, jadłem i śpiewałem z innymi. Kochałem takie wydarzenia.
 Starałem się jednak za wiele nie pić, w końcu czekał mnie pokaz. Ciężko było tego dokonać, bo wino szlachcica było doskonałe.
W pewnym momencie wstałem z krzesła, aby iść przećwiczyć taniec ostatni raz przed pokazem. Już szumiało mi w uszach, lecz nie miałem zawrotów głowy.
 Zanim jednak opuściłem lokal, rozmowy nagle się przyciszyły. Zaalarmowany tym obróciłem się i dostrzegłem stojącą na scenie Abigail. Uniosłem brwi ze zdziwieniem. Po chwili dotarło do mnie, że dziewczyna wcześniej mówiła coś o magii.  Po chwili zobaczyłem również pełno motyli. Goście całkowicie skupili się na nich i mojej towarzyszce. Chętnie zostałbym na sali i pooglądał, lecz musiałem już się przebrać i poćwiczyć.
Niechętnie wyszedłem na korytarz i skierowałem się do pokoju Magry. Założyłem czarną szatę. Sprawiała wrażenie uszytej specjalnie dla mnie. Sięgnąłem po wachlarze i kilka razy nimi zakręciłem. Strój nie krępował moich ruchów, doskonale.
Po krótkim przećwiczeniu tańca chwyciłem parafinę, którą na stole Magra położył już wcześniej. Nasączyłem nią kevlar, a jej nadmiar strząsnąłem. Mam nadzieję, że elf nie pogniewa się za lekkie ubrudzenie dywanu.
Akurat gdy wróciłem na salę, Abi (w myślach już skracałem jej imię) już nie było. Słyszałem głośne oklaski. Siedzący przy stole Magra zerknął na mnie, a ja skinąłem głową. Wszystkie świece w pomieszczeniu zgasły, a kevlar zapalił się. Wszedłem na scenę. Ogień zmienił kolor na szafirowy (swoją drogą kochałem ten odcień).
 Usłyszałem spokojną, lecz piękną melodię graną przez muzyków, którzy najwidoczniej o wszystkim wiedzieli.  Poza tym w lokalu panowała grobowa cisza. Zacząłem z gracją tańczyć w rytm melodii, każdy ruch wykańczając z precyzją. Całkowicie skupiłem się na układzie. Straciłem wręcz poczucie czasu.
Po serii obrotów dostrzegłem znak Magry. Nie zawahałem się. Przycisnąłem wachlarze do piersi. Usłyszałem okrzyki widzów, poczułem mocny zapach dymu. Zrobiło się gorąco. Po chwili cała moja szata stała w ogniu. W ułamku sekundy szafirowe, gorące języki zniknęły, kątem oka dostrzegłem na sobie śnieżnobiałe ubranie, jeszcze piękniejsze niż poprzednie.
Ogień na wachlarzach zgasł, a świece ponownie się zapaliły. Ukłoniłem się nisko.


Abi?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics.