piątek, 29 grudnia 2017

Od Elise c.d. Seneka

Wdychane powietrze zrobiło się coraz cięższe, a po chwili każdy oddech sprawiał niespotykany ból. "Wolny Biały Szczyt"... to nie było możliwe. Elise znowu żałowała całym swoim sumieniem tego, że pozwoliła mu żyć. Tylko, że tym razem była rządna mordu na Senece, który definitywnie wygrał z nią tą rundę.
Znała Ezejasza, którego odwiedzała zawsze kiedy przejeżdżała przez Biały Szczyt. Był to z gruntu dobry człowiek, który po prostu od samego początku nie zgadzał się z polityką Viktorii i był jej przeciwnikiem. Ale żeby od razu nazywać go buntownikiem? Nawet nie zauważyła momentu, w którym wyciągnęła sztylet i schowała go za sobą. Ten cholerny kretyn zamordował jej przyjaciela, którego znała od momentu jego narodzin.

Za to królowa ani na moment nie wzdrygnęła się, gdy dłoń Seneki znalazła się niebezpiecznie blisko jej twarzy. Uśmiechnięta szeroko będąc w trakcie celebrowania swojej wyższości nad tak wysoko postawioną osobą, jaką do niedawna był baron Białego Szczytu. Był... no właśnie, był. Teraz to słowo rozchodziło się po kościach Elise, która ze zdenerwowania wypiła cały kielich wina za jednym razem.
- Elise, podaj proszę wino Senece - kobieta uśmiechnęła się szczerze do psa. - Mojemu nowemu doradcy - dokończyła unosząc swój kielich do góry i tym samym nadając nowy tytuł swojemu pupilowi.
W odpowiedzi usłyszała tylko dźwięk tłuczonego szkła, które zrzuciła Elise zabierając ze sobą całą nieotwartą butelkę alkoholu. Rudowłosa nie powiedziała w zasadzie niczego, po prostu wyszła zatrzaskując za sobą ogromne drzwi.
- Musisz jej wybaczyć - Viktoria podniosła się z tronu nieomal zderzając się z Seneką, który stał zbyt blisko i sama przyniosła mu napój. - Za twoje zdrowie!

- I wtedy mu powiedziała, że mianuje go na swoją prawą rękę! - Elise mocno gestykulując opowiadała całe zajście Rudolfowi i kilku stajennym koniom, które cicho poparskiwały, jakby rozumiejąc powagę sytuacji.
- Zgodził się? - mruknął mężczyzna pijąc prosto z butelki najlepsze wino jakie byli w stanie ofiarować królowej żeglarze ze słonecznego Sollasis.
Dziewczyna podeszła do stogów siana, na których położono Rudolfa, aby czekał na kogoś, kto przeniesie go do pałacu.
- To jest pies. Skoro rzucili mu pod nogi jedzenie, to je zje w obawie, że przez dłuższy czas go więcej nie nakarmią - wzruszyła ramionami zabierając mu butelkę.
Rudolf skinął ze zrozumieniem głową.
- A ja?
Elise machnęła ręką, upijając kilka łyków.
- Podrzuciłam jej własnego smoka, mówiąc, że jest twój. Teraz będziesz musiał po prostu nie pojawiać się zbyt często tam na górze - wdrapała się na stóg siana obok niego i położyła się.

Seneka?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics.