- Zatrzymamy się w karczmie - rzuciłam, wskazując na tabliczkę z złotym jesiotrem
- No dobra, ale dlaczego? - zapytał
- Bo musimy odpocząć w jakimś innym miejscu niż jaskinia i zjeść coś porządnego - powiedziałam otwierając drzwi, nikogo tam jeszcze nie było.
Podeszłam do lady i zawołałam gospodarza, pojawił się tam w mgnieniu oka, zupełnie jakby był mną, nie wyczułam tego, więc najpewniej spał pod ladą.
- Chciałam bym wynająć pokój dwuosobowy na tydzień i zjeść coś ciepłego razem z moim towarzyszem - powiedziałam rzucając garść złotych monet na ladę, spodobało mu się, uśmiechnął się do nas.
- Akurat został nam jeszcze jeden pokój - powiedział, nie wiem dlaczego uśmiechając się do nas - rozgośćcie się i zejdźcie na dół to coś zjecie, bo wyglądacie na zmęczonych, a najbardziej ten twój towarzysz - nie wiem dlaczego dalej się uśmiechał
Zaczęłam go hipnotyzować - Dobra jeżeli ktoś tu przyjdzie to nigdy nas tu nie było i przestań się tak uśmiechać - dobra przestał to dobry znak, na koniec pstryknęłam palcami i poszliśmy na górę wrzuciliśmy tylko rzeczy do swojego pokoju, zamknęłam go na klucz i poszliśmy coś zjeść.
Gdy siedzieliśmy przy stoliku patrzyłam w menu, same pyszności.
- Ja poproszę... kurczaka z ziemniakami i mizerią z ogórków - dawno tego nie jadłam, mniam - Swift, a ty co zjesz? - zapytałam, bo był nie pewny
- Ja?... Zjem kiełbaski upieczone na ogniu - powiedział zadowolony z siebie, widziałam, że był głodny
Gospodarz odszedł do kuchni.
- Myślałem, że no, wiesz nie musisz jeść - zapytał ze zdziwieniem
- Głuptasie przecież wszyscy muszą jeść, tylko, że ja mam dodatkową dietę - uśmiechnęłam się do niego.
- Podano do stołu - powiedział gospodarz
- Mmm, to wygląda pysznie - powiedziałam i zaczęliśmy jeść - czy macie coś do picia? - zapytałam
- Oczywiście, że mamy, a czego sobie panienka, życzy? - zapytał tak jakby był nadwornym lokajem
- Ja poproszę herbatę - odpowiedziałam, już miałam pytać Swifta, ale tym razem mnie wyprzedził
- Ja Whisky - mówił patrząc na naszego kelnera
- Dobrze, zaraz wracam - powiedział do nas i odszedł
- Abigail, a tak w ogóle to dlaczego oni cię ścigają? - zapytał z troską
-Bo są to najzwyklejsze w życiu świnie które chcą nas wytępić, tylko dlatego, że nam zazdroszczą - powiedziałam zbulwersowana - i dopóki ludzie nie zaprzyjaźnią się z wampirami, oni nie odpuszczą, wiem, że to może być spowodowane innymi wampirami, ale ty mnie już trochę znasz, nie musimy być źli - dodałam ze spokojem
Swift milczał. Po około dwóch minutach przyszedł gospodarz.
- Dla pani herbata, a dla pana nasz najnowszy specjał "Biały Wilk" - zostawił całą butelkę i odszedł do siebie.
Swift nie wiem dlaczego ściągał z tego whiskacza naklejkę, ale wolałam nie wnikać.
Dopiłam swoją herbatę on też co tam miał i poszliśmy na górę.
Naszą uwagę przykuło uwagę to łóżko, wprawdzie było dwu osobowe, ale złączone.
- Będę spać na podłodze - powiedziałam rozkładając futra z mojej torby i idąc do łazienki się przebrać, ale Swift chyba chciał coś powiedzieć?
(Talyush? wiem trochę krótkie, ale mam nadzieje, że w miarę będzie)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz