czwartek, 28 grudnia 2017

Od Abigail

Był to zimowy wieczór, przeglądałam swoją skrzynię ze starymi pamiątkami. Przegrzebując je, znalazłam swój stary pamiętnik, niestety przywołał on te złe wspomnienia.

Stało się to w Wieku Dwóch Węży, miałam wtedy 10 lat, mieszkaliśmy na północnym brzegu Wyspy Sollasis w jednym z największych domów. Tata mówił mi, że nie mogę wychodzić poza obręb działki, a tym bardziej bawić się z innymi dziećmi. Codziennie przychodziła do mnie guwernantka i przynosiła mnóstwo książek, była też dla mnie jak przyjaciółka. Zawsze rano tata wychodził z domu, pracował u króla, a mama mówiła mi, że to dlatego bo wywodzimy się z szlacheckiego rodu. Z sypialni miałam przepiękny widok na Ocean Trzech Węży, w którym codziennie się kąpałam. Pewnego dnia, gdy bawiłam się na polu, usłyszałam wrzaski dobiegające z naszego domu, więc uciekłam do lasu. Po przebiegnięciu około 300 metrów odwróciłam się, aby sprawdzić czy ktoś mnie nie goni, ale widziałam tylko palący się dom. Zaczęłam biec dalej ze łzami w oczach, w końcu znalazłam przytulne miejsce przy jednym z drzew i zasnęłam. Rano ocknęłam się w małej chatce, obok mnie na stoliku leżała mała miska z owsianką. Rozejrzałam się po pomieszczeniu czy nikogo nie ma i na raz zjadłam całą zawartość drewnianego naczynia. Po pewnej chwili drzwi do pokoju otworzyły się, wyszła zza nich pewna kobieta o bardzo jasnej karnacji i długich, kręconych, jasnych włosach. Ukryłam się pod kocem czekając na najgorsze, ale ona nic nie robiła tylko stała z zatroskaną miną.
-Kim jesteś? - zapytałam
-Od dzisiaj twoją opiekunką - odpowiedziała z uśmiechem
-Jak masz na imię?
-Kyne, ale możesz do mnie mówić mamo jeśli chcesz-odpowiedziała bez wahania
-A co z moimi rodzicami? - zaczęłam płakać
-Spokojnie teraz są w lepszym miejscu - Powiedziała łagodnym głosem, głaszcząc mnie po głowie
Wiedziałam, że już nigdy ich nie zobaczę ani mojej nienarodzonej siostry, której tak wyczekiwałam i znów zaczęłam płakać. Wymęczona łzami położyłam się spać wiedząc, że jestem w miarę bezpieczna. Nie minął jeszcze rok, a już polubiłam moją nową mamę zabierała mnie na spacery uczyła mnie przydatnych rzeczy między innymi jak wytworzyć ogień za pomocą jednego słowa, zaklęć, jak obronić się samej mieczem i tym podobnych. Postawiła obok domu małego manekina na którym mogłam ćwiczyć, to były najpiękniejsze lata mojego życia. Jedyne co mnie dziwiło to to, że Kyne się nie starzeje, nawet po upływie dziesięciu lat nie miała ani jednej zmarszczki. Zaczęłam się niepokoić, dlatego postanowiłam, że ją o to zapytam. 
- Mamo powiem wprost, dlaczego się nie starzejesz?
- Kochanie wiedziałam, że ten moment nadejdzie i wiem, że jesteś gotowa poznać prawdę-Kyne wzięła głęboki oddech - Jestem wampirem.
Zamurowało mnie nie spodziewałam się tego myślałam, że jest zmiennokształtną, ale miała blond włosy więc to ją wykluczało.
- Wiem, że mogę być to trudne do przyjęcia, ale znasz mnie wampiry nie są takie jak z legend, straszne zabijające małe dzieci w nocy i tym podobne, jesteśmy bardzo podobni do zwykłych ludzi tylko, że my musimy polować minimum raz w tygodniu i jesteśmy uczuleni na srebro, a i najważniejsze jesteśmy nieśmiertelni. Przyłącz się do mnie, a będziemy rodziną już zawsze-
Powiedziała ze spokojem w głosie oraz miną którą pamiętam gdy pierwszy raz ją spotkałam. Chciała akceptacji.
-Przemień mnie - Odpowiedziałam pewnie 
-Nie ruszaj się - Powiedziała z czułością Kyne lekko wgryzając się w moją szyję.
Przeszło mnie mrowienie w całym ciel nagle zrobiło mi się strasznie zimno, a potem poczułam przyjemne ciepło i zasnęłam w oazie spokoju.
Obudziłam się w nocy czując siłę i dziwne uczucie jakbym miała nową krew, ale to pewnie dlatego, że wiedziałam co się stało. Moja skóra stała się jaśniejsza tak samo jak moje niebieskie oczy. Po chwili poczułam dziwne pragnienie wtedy przez drzwi weszła Kyne wyczułam ją jeszcze zanim się do mnie zbliżyła to było dziwne uczucie. 
- Pij - podała mi naczynie z czerwoną cieczą ,wiedziałam już co to jest-musisz odzyskać siły
Wypiłam wszystko i bardzo mi posmakowało, otarłam twarz rękawem.
- Co się ze mną stało? - chciałam wiedzieć dlaczego zasnęłam
- Twoje ciało przyjęło moją krew i stałaś cię pełnoprawnym wampirem. Teraz musisz jeszcze odpocząć, a potem będę cie uczyć o twoim nowym życiu.
Znowu poszłam spać.
Na drugi dzień wampirzyca opowiedziała mi o naszym ludzie, oraz wszystkim co powinnam wiedzieć o byciu wampirem. Uczyła mnie używania nowych zdolności i niewyróżniania się jako wampir. Po tygodniu nauk wiedziałam już wszystko o moim nowym życiu i bardzo mi się ono spodobało. Parę miesięcy później Kyne obudziła mnie wczesnym rankiem i kazała uciekać.
- Dlaczego? - zrobiłam zdziwioną minę 
- Łowcy nas wykryli.
Po raz pierwszy widziałam strach w jej oczach.
- Pomogę ci.
- Nie, nie możesz musisz przeżyć córeczko.
Z żalem w sercu skinęłam głową i pobiegłam w stronę doków, ale po dosłowne sekundzie gdy błam już w jednej czwartej drogi usłyszałam jej krzyk i zawróciła biorąc miecze w rękę. Okazało się, że jest i trzech widząc martwe niegojące się ciało mojej matki w wściekłością zabiłam ich. Jeszcze nigdy nie zabiłam człowieka, ale wiedziałam, że nie jest to ostatni raz. Pochowałam Kyne. Dom którym mieszkałam przez 11 lat spaliłam, aby nie zostawiać śladów miałam przy sobie jedynie trzy pary strojów i dwa miecze. Znowu straciłam rodzinę, ale się pozbierałam i wyruszyłam na kontynent.

Odłożyłam pamiętnik do skrzyni i wsunęłam pod łóżko. Wolę już nigdy sobie tego nie przypominać, ale dobrze jest wrócić do starych czasów. Wtem rozległo się pukanie do drzwi, nikogo się nie spodziewałam, ale schowałam sztylet do rękawa i podeszłam aby zobaczyć kto to.


 Ktoś?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics.